Duże szczupaki na stawach, czy to w ogóle możliwe?

Właściwie to każdego rodzaju stawy omijam szerokim łukiem. Pamiętam wyrobiska pożwirowe z lat mojego dzieciństwa. Siedlisko kłusownictwa, nigdy nie pilnowane, gdzie każda ryba była traktowana jako źródło taniego białka bez względu na wymiar czy okres ochronny. Wprawdzie właśnie na takich stawach stawiałem swoje pierwsze spinningowa kroki ale nigdy nie mogłem pogodzić się z brutalną rzeczywistością i mentalnością jej stałych bywalców. Minęło dobre trzydzieści lat, a ja znów mam łowić na stawach. Dobre sobie. No ale, w sumie czemu nie. W końcu czasami warto wrócić do korzeni.
Przygotowania czy wyjazd z marszu?
Tym razem nie robię właściwie żadnych przygotowań. Wrzucam do samochodu kombinezon, buty, wyjmuje sandaczowe wędki i wkładam dwa kije na stawowe szczupaczki. W środę rano wsiadam do samochodu i w drogę. Muszę sprostować pewną kwestię. W bagażniku mojego samochodu zazwyczaj jest wszystko co potrzebuje żeby stanąć gdzieś po drodze i łowić. Jedyne co, to podmieniam wędki w zależności od łowionych ryb i łowiska. Jak bardzo się myliłem tym razem miałem przekonać się już kilka godzin później.
Czy to możliwe aby staw miał odpowiednią infrastrukturę wędkarską i był rybny?
Kilka minut po dziewiątej rano melduje się na Marcinkowickiej 80. Krótka rozmowa z kolegami, przepakowywanie i punkt dziesiąta docieramy (meldujemy się) na łowisko Koła PZW nr 20 w STARYM SĄCZU. Szybko wskakuje w kombinezon, buty, wędki i pudełko z przynętami w rękę i nad wodę. Samochody zostawiamy na świetnie przygotowanym parkingu, nad stawem profesjonalnie przygotowane wiaty wędkarskie, odpowiednie stanowiska wędkarskie. Po prostu bajka. Wiąże dwie wędki. Pierwsza to Fenwick Iron Feather do 23g, druga Savege Gear SG4 Medium Game do 35g. Jak na stawy i rybki dadzą radę. Na obu wędkach mam kołowrotki SG8. Pierwszy mniejszy 2500 z plecionka 0,06 (takie zawodnicze zboczenie), drugi 3000 z plecionka 0,14, wiąże też do obu wędek przypony wolframowe do 10kg. Zastanawiam się czy może nie przygotować jeszcze jakiegoś lekkiego kija. Może trzeba będzie ratować honor? Ale w końcowym rozrachunku rezygnuję z tego pomysłu, najwyżej wrócę do samochodu po lekką wędkę. Nad wodą witają nas koledzy ze Starego Sącza. Miła pogawędka, przygotowuję wędki. Trochę opowiadają o zbiorniku. Dowiaduje się, że obowiązuje tutaj formuła Catch and Release której jestem zwolennikiem, więc może nie będzie tak źle. Nagle za plecami słyszę jakże znamienite słowo "jest". Wszyscy koncentrują się na łowcy i chwilę później w podbieraku ląduje szczupły dobre 60cm. Farciarz myślę i kończę przygotowywać zestawy. W pierwszej kolejności muszę nieco poznać charakter zbiornika, nigdy wcześniej tu nie łowiłem. Po krótkiej chwili wiem, że woda zbiornika ma średnią przejrzystość, dno jest usiane otoczakami, obok kamieni na dnie jest trochę mułu, patyków, karczy, są też powalone drzewa. Zbiornik nie jest głęboki i rzadko przekracza 2 metry. Część południowa zbiornika jest zdecydowanie płytsza z dużą ilością kamieni, w części środkowej i północnej jest bardziej miękko, widzę bobrowisko, znalazłem też zwalone drzewo i jest zdecydowanie głębiej. Na początku łowienia trudno jest mi się wpasować. Próbuję gumami ale mam tylko delikatne dotknięcia przynęty i ciężko z tego coś wypracować. Koledzy łowią kolejne ryby, a moje przynęty są ignorowane jak zaczarowane.
Przemyślenia, próba wpasowania.
Siadam na chwilę na brzegu i krótko analizuję. Właściwie to ryby wcale nie są małe. Spodziewałem się stawowych śledzi takich maksymalnie pięćdziesięciu kilku centymetrowych, a tutaj jest naprawdę "męskie" łowienie. Trzeba założyć kawał przynęty, a wędka musi mieć moc przerobową. Kij do 23g nadaje się na małe ryby, nie na poważne łowienie. Otwieram pudełko i wybieram kilka przynęt na prawdziwe ryby. Wprawdzie moje pudełko z normalnymi szczupakowymi przynętami zostało w domu, ale trudno coś wybiorę. Odkładam miękkie przynęty typuje kilka wirówek i jerków. Czyli będzie "męskie" łowienie. Zakładam w pierwszej kolejności obrotówkę Mepps Aglia nr 5. Ryby są aktywne wirówka musi dać radę.
Pierwszy sukces
Dochodzę do części środkowej stawu. Jest tu głębiej. Może dziesiąty rzut i jest delikatne puknięcie. Zacinam i mój 35g kij zginą się naprawdę mocno i pięknie pracuje. Kołowrotek ma mocno dokręcony hamulec, ale ryba wyciąga kilka metrów linki. Po dłuższej chwili szczupak kapituluje. Szybki ruch podbierakiem i ponad 80 centymetrowa ryba cieszy nasz wzrok. Obrotówka głęboko połknięta jednak długie szczypce pomagają szybko i bezpiecznie wyczepić rybę. Ekspresowa sesja fotograficzna i szczupak bezpiecznie odpływa na powrót w zielona toń.
Po tej rybie worek rozwiązuje się. W krótkim czasie łowię kolejne szczupaki między 60-70 cm. Dzieje się, ryby najlepiej reagują na duże przynęty. Obserwuję kolegę który świetnie sobie radzi. Łowi mocnym kijem i dużą 18cm dozbrojoną gumą od Westina BullTeez. Czyli ma zestaw na prawdziwe ryby i wie co robi. Ja dobieram w końcu tonącego jerka na którego ryby dobrze reagują. Delikatne pociągnięcia, dłuższe przerwy, jerk pięknie lusterkuje. W końcu ryby doceniają pracę mojej przynęty i pięknie biorą w opadzie.
Mam już sposób.
Dzień kończę z dziesięcioma sztukami na liczniku. Nie złowiłem mniejszego szczupaka niż 60 cm. Dwie lub trzy ryby się spinają do tego nie zacięte brania.
Szok.
Dlaczego już o 15.00 robi się tak ciemno?
Po piętnastej kończymy łowienie, ryby zgasły już dobre półtorej godziny nie miałem brania. Nieprawdopodobny dzień.
Przez głowę mi nie przeszło, że na stawie będziemy łowić takie ryby. Że będziemy potrzebować sprzętu i przynęt na prawdziwe polowanie. Nie na małe ledwo wymiarowe "śledzie" tylko naprawdę prawdziwe szczupaki.
Wnioski: już szykuję się na kolejny wyjazd!
Bez wątpienia łowisko zaskoczyło mnie w sposób bardzo pozytywny ale też pokazało błędy w założeniach na ten dzień łowienia. Szczególnie chodzi mi tutaj o dobór wędzisk i przynęt. Kolejnym razem całkowicie zrezygnowałbym z lekkich wędzisk. Zastosowałbym wędzisko o wyższej masie wyrzutowej minimalnie 50g. Wybrałbym kilka jerków minimum 15cm i gumy między 15, a 25 cm zbrojonych systemem z wkrętką (dużo delikatnych brań). Wybór ciężkiej nawet 100g wędki pozwoliłby bardziej skutecznie zacinać biorące ryby oraz umożliwiłby zastosowanie większych co za tym idzie cięższych ale też skuteczniejszych przynęt.
Podziękowania
Chciałbym też bardzo podziękować za miłe towarzystwo, udostępnienie łowiska i gościnność kolegom z Koła PZW nr 20 w Starym Sączu. Na prawdę macie świetnie zadbane łowisko, z masą pięknych ryb.
Gratuluję.
Niech się łowi!
Piotr Boruch
Cykl: Z wędkarskiego notatnika